To jest druga część przygód komisarz Jagody Słotkiej. Przejdź do części pierwszej »

Komisarz Jagoda Słotka po raz setny czytała karteczkę, na której napisane były tylko dwa słowa: copywriter Warszawa. Nie pojmowała, czemu w zaciśniętej dłoni pewnej niemłodej już fryzjerki na Bielanach znalazła właśnie to. Zaciśnięta dłoń, jak i cała reszta podstarzałej blondyny, była zupełnie pozbawiona życia. Trup leżał rozciągnięty na kamiennej posadzce niewielkiego zakładu fryzjerskiego, dumnie nazwanego przez jakiegoś durnia Atelier u Emi. Słotka na razie wiedziała tylko tyle, że ta cała Emi nikomu już włosów nie zetnie. Na lustrze, nad wytapirowaną czupryną nieboszczki, ktoś napisał różowiutką szminką: copywriter Warszawa. Jagoda patrzyła na ten idiotyczny napis i nie mogła przestać myśleć o tym, że to całkiem niezły kolor na lato. Na lato, nie na cholerny listopadowy poranek. Starała się odgonić natrętne myśli, bo wydawały się jej kompletnie nie na miejscu. Wyjęła komórkę i z braku lepszych pomysłów wpisała w wyszukiwarkę: copywriter Warszawa. To, co zobaczyła, całkowicie ją zaskoczyło...