Już mi niosą suknię z welonem... Mandelsonem stukają kopyta.

Te słowa starej piosenki nuci niejedna panna młoda na chwile przed wielkim dniem… Wzruszona, szczęśliwa, najpiękniejsza i z uśmiechem na twarzy wkracza na nową drogę życia. Po wszystkim człowiek najczęściej pamięta tylko to, że było pięknie, że wszystko się udało, ale zanim będzie suknia, weselne dzwony, zanim kościół utonie w kwiatach, przyszłą młodą parę czeka mnóstwo pracy.

Ten szczególny dzień wymaga skomplikowanego, dokładnego zaplanowania.

Kiedy młodzi ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, iloma rzeczami powinni się zająć, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik, mogą przeżyć prawdziwy szok.

Skomplikowana logistyka jak w całkiem sporym przedsiębiorstwie.

Dokładne planowanie zadań. Opracowanie budżetu tak, aby nie dać się ponieść ułańskiej fantazji. To wszystko muszą zrobić ON i ONA, jeśli chcą wziąć ślub i urządzić wesele.

Największy z tego zysk to nie tylko fantastyczne wspomnienia z tego wielkiego dnia, ale także umiejętność wspólnego działania, i to w ogromnie stresującej sytuacji. 

Czego nasi młodzi będą potrzebowali? Cierpliwości, opanowania, wielu kartek do zapisania i informacji o tym gdzie, jak i kiedy załatwiać, rezerwować, płacić itd. Należy ułożyć w odpowiednim porządku wszystkie wizyty u dentysty, kosmetyczki, fryzjera, manicurzystki, 

Perfekcyjnie zaplanować przymiarki sukni i dobór wszystkich dodatków do strojów Państwa młodych. 

Obejrzeć kilka, może nawet kilkanaście sal, porozmawiać z wieloma managerami, przestudiować menu, wziąć udział w wielu degustacjach itp. 

Głowa może rozboleć. 

Warto więc spróbować odzyskać kontrolę nad sytuacją. 

cdn